Nazywała się Anna.
Tak, pamiętam ją jeszcze
- zawsze uśmiechnięta panna –
chłopców przechodziły dreszcze.
Pewnego razu weszła do sklepu
Szukała i szukała koloru
bez żadnego w myśli konkretu
próbowała odrzucić myśli odoru.
W przymierzalni ciasno było
Ekspedientka miła, pomagała
Coś jednak w jeansach krwawego ją skryło
Ciągle dokładała i dokładała
Anna wstrzymała oddech
Nie mogła znaleźć słowa
W każdej była ze swych pociech
Piękna i zgrabna – Ekspedientka doda
Zbladła z wrażenia
Serce przestało bić na chwilę
Wszystkie ziściła marzenia.
A krew pobrudziła jej suknię ociupinę.
Ekspedientka miła, pomagała
Po Annie wszystkie sprzątnęła rzeczy
Martwą Annę też posprzątała,
ale koszmar jej nie męczy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz