niedziela, 20 września 2009
window
I'm ashamed by your leaves, that will cover everybody
If you feel free now, don't wait for 2.15
Grab my hands and we will jump like kids on the trampolin.
And in this jump we stay still and floating higher, dear
In few seconds our flight is done and we will fall dark
Absorb us warm earth, absorb me like all the skulls before
Take me slowly into late graveyard, build me under the trees
Baby, take a breath and open your eyes. Open them and see
This is not a moon, where we are. This is you
Sad, but true. It's you closed in a window.
środa, 19 sierpnia 2009
disco got no barriers
That catchy beat, that modern sound
Next song on the radio, another new echo
Disco got no barriers, disco makes people go farther
Only music makes our hearts beat faster
Disco got no barriers, we are it's target
środa, 24 czerwca 2009
czwartek, 4 czerwca 2009
lonely king
(We) can't reach you, darling
(We) can't recognise, (We) can't fantasize
Big people took us away
(We) were scared once again
(We) couldn't realise, (We) couldn't memorise
Although (We) were here once
that place means nothing to us
(We) can't recognise, (We) can't fantasize
(We) want be somebody's painfuly
Nothing else (We) can't see
(Like lonely king with his men).
środa, 3 czerwca 2009
shared clouds
worms sharing your place
it's all up to you, it's your task
(above you) big clouds trying to escape
from picture you've made before
(above you) big clouds trapped in one shape
hoping to be fake like all
Changing your position, you hear a bus
the sound, you can't face
wanting hear the meaning of us
(above you) big clouds trying to escape
from picture you've made before
(above you) big clouds trapped in one shape
hoping to be fake like all
sobota, 16 maja 2009
Kopia robocza
Co mogę, więc napisać o sobie?
Zacznijmy od faktów. Jestem stuprocentowym gejem, w pełni świadomym swojej orientacji. W większości sytuacji jaka mi się do tej pory przydarzyła nie ukrywałem tego faktu, nie opuszczałem głowy, kiedy robiło się niezręcznie. Jak na razie, mam nadal problemy z wymawianiem głośno słowa gej w miejscu publicznym. Wyznaję, że nie powinno być się dumnym z bycia sobą, tak więc nie reklamuję siebie jako osoby homoseksualnej. Duma prowadzi do fobii, których próbuję unikać.
Od czasu mojego coming out'u przeżyłem nieudaną miłość. Jedyne co mogę o tym powiedzieć to, to że do tej pory gdzieś ten smutek we mnie pozostał.
Każdy się nad tym zastanawia. Pytania, czy jestem sobą, naśmiewanie się z innych za to, że są sztuczni.
- Idź. - Wzruszył się tylko na słowo i spojrzał znacząco na swojego rozmówcę. A ów rozmówca był prawie dwa razy od niego niższy, już nie wspominając o przepaści w wieku, która ich dzieliła. To wszystko w tej chwili zdało mu się bardzo ważne, co akurat sprawiło, że było irytujące. W każdym razie, nieważne jaki jego rozmówca był, chciał dobić targu i wyjść z tej opuszczonej fabryki. Kontynuując rzekł. - Dobrze wiesz, że jeśli się nie zgodzisz to umrzesz tu i teraz. Nie bądź taki romantyczny. Zgódź się i idziemy. Osobiście nie lubię industrializmu, więc mógłbyś mi umilić wieki i opuścić na moich warunkach ten zrąb przeszłości. - Zamilkł i czekał na odpowiedź chłopaka.
Cisza. Ich spojrzenia dryfowały między ciemnością, łamaną co chwila zepsutą latarnią, której światło przebijało się przez szare mury. Stare, opuszczone przez okna, mury. Przyozdobione niewdzięcznymi graffiti i szklanymi tulipanami.
- Idź. To nie jest kwestia heroizmu, czy wewnętrznej siły, która mogłaby drzemać w mojej osobie. Po prostu idź. Nie widzę żadnej korzyści, w twojej propozycji.
Running alone and wild
people eventually will disapear
and stars will
Biegł z całych sił. Nie mógł jednak uciec. Tego
sobota, 2 maja 2009
[bez tytułu]
Oddychał powoli, jakby przypomniał sobie, że musi pamiętać o tym.
Niezrozumiałe pomruki nieba wlewały mu się do uszu, co jakiś czas zatrzymywane przez głuche zatykanie się. To dźwięk, to obraz były razem tak nieprzejrzyste. Czy jego smutne serce, rozbolałe od niezrozumienia mogłoby kiedyś poczuć się oswojone z tym wrażeniem.
Ukłucie w klatce piersiowej nie ustępowało, ciągle czuł się nieswojo. Próbował zbywać to wypuszczaniem powietrza przez nos, ale uczucie dalej trwało. Nie wiedział, co dalej myśleć, więc przestał. Na chwilę pomyślał o rzeczach innych. Wydawało mu się to teraz bardzo proste, jakby wszystkie problemy nie miały w ogóle żadnego znaczenia, w porównaniu z zagadką z góry. A góra czekała na niego, kiedy powróci kiedyś do tych rozważań z poziomu topielca, a ona jak wielki ocean będzie go... Po prostu pochłaniać.
[usunięte zdanie: To wszystko działo się wtedy, gdy człowiek zapragnął być lustrem nieba]
poniedziałek, 20 kwietnia 2009
i know many english words, but free of them are special
Want to be lazy.
wtorek, 17 marca 2009
erotic without wisdom, imaginary sense of love, english words, many too many
Zakochanym to nie wystarczy, zgaduję.
Dla załamanych to też nie wystarczy. Tego jestem pewien.
Jest tyle rzeczy do powiedzenia, tyle rzeczy, które chcielibyśmy pokazać. Jesteśmy brutalni, barbarzyńscy.
Jak pokazać.
'Kocham jedną osobę, nienawidzę jej. Z czym żyć mi lepiej?'
'Erotic, erotic. Put your hands upon my body'
jeden impuls prawdy, wykonany w geście milczenia, sapania, stękania, obdzierany brzydotą, pozostaje nadal piękny, niewzruszony. True?
środa, 4 marca 2009
czy można pocieszać, czy można rozmawiać, czy można wreszcie kochać
Parę trafnych słów, które nie tyle co powinno się, ale interpretuje różnie.
-------------------------------------------------
-------------------------------------------------
-------------------------------------------------
-------------------------------------------------
-------------------------------------------------
wtorek, 3 marca 2009
epidemia słów i potocznych literokochanków zawarta w niekończącej się i świadomej kreacji bohatera, korzystam z trendu nazwenictwa i nadawania tytułów
Blog, blog, blog. Zaczęło się od mało śliniącej się mody na internetowe pamiętniki. Można to nazwać "bumem", ale moim zdaniem blogi nigdy nie przybrały takiej postaci jak inne trendy. Nie było wielkiego parcia na nie, ani formowania się przeciwnych temu grup.
Miałem... Dużo takich blogów. Pamiętam dobrze, że na każdym próbowałem poruszać tematy inne niż "typowi" dla mnie ludzie. Nie mówię, że moja celowa izolacja i alienacja była w jakikolwiek słuszna wtedy, ale zdaję sobie sprawę, że dzięki niej mogłem osiągnąć jakiś skrawek własnego ja. W tamtych czasach nie było to jednak, kojarzone z usilnym i marnym indywidualizowaniem się jak teraz.
Ten blog dumnie okrzyknąłem zbiorowiskiem wszystkiego, co moje. Myśli, opowiadania, słowa, wiersze, piosenki, grafiki. Hmmm... Pozostawiam analizę tego czy mi się udało innym.
Pisząc w tradycyjnym pamiętniku, nie mam oporów. Piszę wszystko, bez zastanowienia. Formułuję to tak, jak chcę, nie jestem ograniczony.
Kiedy kartka i długopis przechodzą przez kliknięcia, mruganie czarnej krechy za literką stajemy przez korektą własnych myśli. Zaczynamy szufladkować, korygować, zastanawiać się. Nieważne, że publika może równać się zeru, albo autor bloga jest po prostu tępy. Proces myślenia w momencie otwierania się okienka nowej notki uaktywnia się błyskawicznie. Nawet jeśli są to mało wydumane przemyślenia nastolatki, albo opis bibki u kolegi. Każdy z nas kiedyś był bardziej głupi.
Przechodzę więc, do mojego przypadku. Nie powiem, że brakuje mi czytelników. Nie powiem, że jest mi żal, że nikt tego nie czyta. Nie jest to podejście olewcze, nie jest to podejście uszlachetnione. Piszę dla siebie. Mogę prowadzić świadomą analizę słów, które chcę użyć. Nie wiem, czy robię to słusznie. Wiem, że wiele osób zrobiłoby to lepiej.
Mogę teraz zacząć prawdziwy temat. (Pragnę zauważyć, że nie napisałem, że miłe by było jakbym mógł się wdać w dyskusję na temat wyżej, jak i niżej napisany)
Samotność. Ostatnio dotykająca mnie zbyt często, nawiązuje do mojej nudy i braku inwencji. Oczywiście, wiele osób tak ma, wiele osób ma gorzej i takie tam, ale czy to jest dla mnie ważne? W chwili problemu człowiek staje się strasznie egoistyczny. Biorąc pod uwagę mój stan psychiczny, nie dziwcie się, że po prostu takich ludzi bronię. Każdy więc, może mieć chwilę zapomnienia od tego co dobre a co złe. Jeśli czujesz, że masz problem nie myśl, że wspominanie sobie o tym, że ktoś ma gorzej ci pomoże. Zresztą, takie złote rady są bardzo irytujące i pewnie każdy sobie z tego zdaje sprawę.
Mój problem to samotność. Sama w sobie bardzo prosta, mało skomplikowana rzecz, która właśnie przez łatwość zrozumienia jej jest bardzo irytująca.
Jest mi źle.
I tak rozmyślając nad moją samotnością nie dochodzę do ważnych wniosków.
wtorek, 17 lutego 2009
3 pictures and one of them...
02 I'm a person
03 Who can't describe my feelings
04 About that 3 pictures
05 Sepia
06 Drinking party
07 Two in
08 Odd way of love
piątek, 6 lutego 2009
pierot nie wie
"(...)I gapię się dalej w ścianę. Chcę być cholernie romantyczny, sentymentalny. Jak w filmie. Dotykam tej powierzchni myśląc sobie, że tak naprawdę samotność jest tylko brakiem świadomości, że tak naprawdę (po raz drugi) nikt nie jest sam...
Czy on urodzi się dopiero, czy ja urodziłem się później. Czy on czeka dłużej, czy ja. Czy dopiero się spotkamy, czy nigdy go nie zobaczę. WIEM, że on tam jest, będzie, był.
Chcę więcej, wiem więcej, brakuje mi więcej.
Gdziekolwiek, kiedykolwiek. Jesteśmy ponadczasowi jeśli chodzi o te sprawy;
Nigdy nie wracaj do starych myśli, nigdy nie będą piękne tak samo jak wtedy, kiedy je spisywałeś.
"Somewhere"
Każdy jest sobą. Myślisz, że robisz coś, co nie jest w twoim stylu? I tak jesteś sobą. To wszystko rozgrywa się na górnej półce. Sięgnij do niej.
Świadomość, analiza i nie pamiętam dalej."
piątek, 2 stycznia 2009
odd way of love
But you are here, underneath my eyes, oh why?
I wish you could find me in your heart
But you and I are so distanced and oh god, it isn't new
Why, oh why can't you find it interesting
Why, oh why do you see me so disgusting
My odd way of love showed it all before
Odd way of love, that you'll never get
Every word and every step, everything from you
So important to me, are point that I can't forget
at all
So why, oh why
Are you so damn far and I
can't be with you there
I wished you understood every problem of mine
But you couldn't see it important and I
Was left alone with no truth in mind
Closed in cold walls I couldn't see the light
Why, oh why were you saying nice things
Why, oh why were you always only pretending
My odd way of love showed it all before
Odd way of love, that you'll never understand
Every word and every step, everything from you
So important to me, are point that I can't forget
at all
So why, oh why
Did you miss this thing so many times
and didn't realise
I did everything to make you be close
And you were only too perfect that time
You made me show my dearest dream
But than you crushed it and go so far
You was answering me for all my needs
And I thought, that you'd take my heart
But...
I saw this and was trying to let this feeling die
But you were too beautiful to my mind
Why, oh why aren't you here with me
Why, oh why can't you lay me near your eye
wtorek, 11 listopada 2008
untitled that i never had
is kept in our share, this is what we care
about.
nothing will come, when unwanted boys are gone
everything would gone, when desired ones will come
untitled with no pride and honor
everyone's playing dead they can't
forgive themselves
and I'm staying here
lost in problem's tunes
I want you, dear
you should know
that I won't stop
no one will follow
let us will be
please share me
Everything came to an end
everyone's playing dead they can't
forgive themselves
and I'm saying to care
lost in the ocean share
I don't know
what will happen to me
I don't know
what will happen to me
czwartek, 6 listopada 2008
odd way
i'm saying it to
they won't find the end
odd way of love is grooving inside my head
odd way of love is tumbling above my hair
I'll say him
I'll say it
Everything will go grim
I won't keep it
wtorek, 4 listopada 2008
opheli
Mailling, asking everynight
Where are you little soldier boy?
Blue in your eyes doesn't suit you well.
Without rythms and the melody
I'm singing to you
Tick tock, tick tock.
I can't hear.
Tick tock, tick tock.
You can't breathe.
Under the wall of the flowers,
where are you now? where are you now?
where are you opheli?
piątek, 31 października 2008
beauty fever
I'm here and no one around
so give me outstanding joy
and are here with me, dumb
it's beauty fever, beauty fever
everyone's searching clever
it's beauty fever, beauty fever
put my heart into your chest deeper
środa, 29 października 2008
live, please
Many complex walk of dead talk
Too much of no voice in our choice
So please live, my heart
In your chest, just beat hard
So please live, my heart
In our hands, shout it out
City's pleasure, with no treassure
Alone down, high to the light town
Just dance in zombie trance
So please live, my boy
With o' out my crown
So please live, my boy
In my hands, don't cry
So please live, my heart
In your chest, just beat hard
So please live, my heart
In our hands, shout it out
piątek, 17 października 2008
sky city pleasure
I really love you
and no one can understand
I was stressed and blessed
Everyone tells me 'you don't know'
But I know, dancing makes me flow
Praying to you
's Calling nerves through
When I'm singing I can leave others alone
I can cross my hands over your heart
I can smile, I can laugh, though
You're not here and it hurts
so much
You dont' know, but I' willl
make you sure that I am
here - with you, and no one can hurt you
nobody can kill your smile
nobody can make you cry
Faster I will die
If you stay quiet.
I just found that
I really love you
and no one can understand
I was stressed and blessed
Everyone tells me 'you don't know'
But I know, dancing makes me flow
Praying to you
's Calling nerves through
When I'm singing I can leave others alone
I can cross my hands over your heart
I can smile, I can laugh, though
You're not here and it hurts
so much
Sky makes me higher
City does me pleasure
but only you can hear my voice
but only you can catch my moves
so don't blame me for my love
everyone, don't shut me down
don't make my words low
środa, 15 października 2008
unwanted
I feel and you don't, like always before
I'm mailing to you... But with no return
Was I always like that?
Was I always that boring?
Was I always grey dead?
Was I always falling
alone in love?
But I feel when my heart is beating too much
But I feel when you're near me
And you don't want me to touch
And you don't want be near me
Do I do wrong
Is this alright
For what this song
is still in my psyche?
I have always imagined you by my side
and I didnt understand you
It was my fault from the start
and now I'm blaming you
and this is not right.
środa, 8 października 2008
Necrologue
Tak, pamiętam ją jeszcze
- zawsze uśmiechnięta panna –
chłopców przechodziły dreszcze.
Pewnego razu weszła do sklepu
Szukała i szukała koloru
bez żadnego w myśli konkretu
próbowała odrzucić myśli odoru.
W przymierzalni ciasno było
Ekspedientka miła, pomagała
Coś jednak w jeansach krwawego ją skryło
Ciągle dokładała i dokładała
Anna wstrzymała oddech
Nie mogła znaleźć słowa
W każdej była ze swych pociech
Piękna i zgrabna – Ekspedientka doda
Zbladła z wrażenia
Serce przestało bić na chwilę
Wszystkie ziściła marzenia.
A krew pobrudziła jej suknię ociupinę.
Ekspedientka miła, pomagała
Po Annie wszystkie sprzątnęła rzeczy
Martwą Annę też posprzątała,
ale koszmar jej nie męczy.
piątek, 26 września 2008
?
But you'll meet me at the party
When I want to go out, you will study
When I... "I'm meeting somebody"
When I... "I have no time"
What if my love is a crime?
And I just don't know why
I love you so fiendly.
And I feel pure sadly.
Simple words will become
the substitutes for courage.
And then... Nothing
czwartek, 25 września 2008
fashion, the
with no mercy
proud of our passion
full of colours
creative?
pitiful,
sophisticated?
stupid people
stupid stupid stupid
Where are our souls
where are our names
can we hear them
in thousand of clothes
Do you want so be in vogue
Where ran your thoughts
Tell me where
Shoes, coats, boots, hats
Jeans or leggins? Miserable
Tanktops, t-shirts, dress or no
You want to choose
You want your style
But you can't bear this weight
Stupid Stupid Stupid
People
Hurt another one
Show him how
There's no time
All together now
We are so miserable, pitiful, untouchable, beautiful
With no brain, with no pride.
and I just don't wanna grow up
poniedziałek, 15 września 2008
do I, what I
All your senses that make you free?
I know you feel sad
And I guess what makes us that way
No way to find, no street to left behind
We must go straight.
To our lonely hearts.
poniedziałek, 25 sierpnia 2008
my’ilan blyth
Wydarzenie. Było jasno, pomimo tego, że długie cienie zaczynały padać na ziemię. Niebo powleczone kilkoma chmurami o niezdrowym odcieniu szarości, samo zaś było lazurowym księciem. Słońce spadające ku horyzontowi, odkrywało już Księżyc.
Tak mógłby wyglądać koniec świata. Po czym spojrzał na prawo, na dziewczynę. Otoczeni starymi głazami, trzymającymi się na zielonych pasmach bluszczu i powoju, tworzącymi ołtarz dla Nich. Światło przechodziło przez okiennice bez okien, przez mury bez kamieni. Przeze mnie też przechodzi. Czuł swoimi bosymi stopami zimną trawę.
Tym razem oboje spojrzeli. Widziałem jak złapali się za malutkie dłonie, ściśnięte w smutku.
Uśmiechnął się do niej. Powiedział jej. Obiecał. Zamknął oczy. Poczuł jak ona mówi do niego, słyszał jej uśmiech. Czekali aż, któreś się odważy. I choć razem poszli w dwie strony, wiedział, że pusta droga przed nim, jest taka sama przed nią. I choć to jest gra szatana, oni już w niej wygrali.
ślub trzynastolatków
piątek, 22 sierpnia 2008
take my heart and keep it warm
then take my heart and keep it warm
you can't escape, you're fallen
I can't catch you by my ears
We're always just whispering
in my eye, in my eye, in my eye
your heart is still trumbling inside
Empty touch of your hands
Confession in yelling tongue of yours
Until the end you'll never forget
That's the spirit, ,tirips eht s'taht
of losing men
They are just walking
On sealed road
Inside their tomb
They won't forgive you
They can't stop
They can't fogive you
They won't stop
wtorek, 5 sierpnia 2008
so be prepared?
To your home
You'll never go back
Where's your kingdom now?
We just want
to find our castle
In the middle of puddle
on the abonded street, don't
- we? just want
We are, we don't,
we won't care, we just want
each of us just don't want
Every street and every road
for free and full life
we want find the code
boring children and wife?
just SHUT THE FUCK UP
wtorek, 10 czerwca 2008
9-0'_s life 's g..d
They were touchin the road
and that simplity was so amazing
and that scream of happiness
I felt a sweet in the air, so incredible.
sobota, 7 czerwca 2008
9-0'_s life
I just went out and felt a little closer
I just wanted to dream about you
- nobody can change it -
Between lights and streets, of our city
Plastic smiles catched my feets, what a pity
- don't you think? -
I fought they would hide me
But that was neverending dream
from all my fears, cup of tea
Blocks, people, tears keep my scream
- away. -
niedziela, 18 maja 2008
perfume boy candy
rozłączyliśmy się, gdzieś na początku już samym.
Koniec już widzimy, a miał być na samym dole.
I to mnie dziwi.
Ktoś ciągle mówi, ja wiem, ja wiem.
Przypominam sobie imię, lecz jest zbyt Twoje.
Przyszłaś. Nigdzie nie widział Ciebie, wcześniej. Rzecz jasna.
Czy mogłabyś choć raz powiedzieć. Coś do mnie, coś takiego.
J.
sobota, 17 maja 2008
you one rose
zaschło mi w gardle, ale dalej nie rozumiem -
To nie Laura, ani Madonna na drewnie.
Nie jest ważna dla mnie, nie znamy się. Coś tu jest.
Lilia w dolinie, piękniej nie można.
Pojawiła się w błocie, z drutu skrzyżowanego na moim gardle.
Za moimi plecami zieleń, chory błękit, ludzie? Znajomi, nie już nie. Dziwni, dalecy, tłum?
Ona pokazuje mi tunel w stalowym płocie, wychodzę? Sam nie wiem.
środa, 30 kwietnia 2008
hello candy
see even more,
-MORE-
And that's me.
That's me
And that's me.
That's me
see even more in me
And I-I, I want
I want just
I just want
- you on the floor just
This is the time lust.
czwartek, 6 marca 2008
sp 1.1 ps
Światło, brudny deszcz, kałuże, wcale przyjemne
Myślę, że uciekam. Tak zdaje się...
Wszyscy biegniemy po słodycze. -ŻYCIE
To właśnie o nie krzyczę.
Czy jestem jako jeden? Czy wielu ma znaczenie, chyba tak.
Inaczej jest zbyt nudno, więc każdy lubi to, czego nie lubi
Nie lubi tego, co lubi.
Rrubgaaaafoaibfuwfbkzjbaosefbuewoubfweopihoeuiwo run run run qadnfqofnboeufqwbfobeg run
środa, 13 lutego 2008
remember, remember the 5th of november.
Czy warto kontynuować. Czy warto dokończyć coś, co ci się spodobało? Spełnienie siebie, ot, co. Tracimy na oryginalności, rzuceni w wir słów i symboli, które najpierw niezwykle ułożone stają się obezwładniającą rutyną. Wpadamy potok liter i kresek, które stają się jednoznaczne i chyba nudne. Kolejne części, kolejne dopowiedzenia. Ile można?
Gdy jednak coś robimy na opak, staje się nagle pięknie nieprzewidywalne, urocze w swojej tajemnicy, pogrążające nas jeszcze bardziej.
Natura ludzka wymaga początku i końca. Gdy dostajemy główną część, pragniemy wiedzieć. Co się stało potem? Co się stało przed? Pytania-zagwozdki. Choć nie okłamujmy siebie, interesuje nas tak naprawdę ciągłość, która zdawałaby się nam naturalna, stała, w końcu znajoma, rozpoznawalna. Co dziwne, nasze zakłopotanie, wynikające z pojawienia się czegoś niezwykłego, nienaturalnego, obcego, groźnego, mrocznego, zadziwiającego, powoduje nie (jak powinniśmy się domyślać) niesmak, tylko zainteresowanie jeszcze większe niż to co bezpieczne.
Gdybym powiedział imię, nazwisko, miejsce zamieszkania Ona stałaby się kimś, z kim wiele kobiet by się utożsamiało. Ale nie! Ona pozostają Nią.
Ja pozostaję Autorem, gdyż taka funkcja mi odpowiadała, nie staję się bohaterem, nie staję się twórcą. Jestem obserwatorem. Ludzie, jednak wierzą, że to ja kreuje świat, opisany… Gdziekolwiek.
Ja tylko pokazuje to, co widzę, a widzę to, co wy widzicie. Jestem człowiekiem obserwacji, analizy i świadomości. Tak, jak wy.
Gdyż prawda nie jest samotna, jak kłamstwo kłębiące się wokół niej. Bo czy nie prawdą jest, iż cień nadaje światłu kształt, który znamy? Prawda jest taka, że wszyscy to wiemy.
czwartek, 7 lutego 2008
bells are singing
You could be big, you could be big, you could be big, you could be big, you could be big
Bu-b-b-ut I... - do;t care- and dna this do;t hearrrrt me-e?<|
piątek, 25 stycznia 2008
la suprarosa.
Rano wstajemy, jemy, wychodzimy do pracy lub szkoły. Autobus jest zatłoczony, ty nie chcesz ustąpić miejsca, bo masz świadomość, że następną godzinę spędzisz stojąc. W pracy zastajesz stos papierów do przeczytania i podpisania. W szkole stajesz się ofiarą książki, zeszytu i długopisu. Wracasz w końcu do upragnionego domu. Znowu jesz. Nareszcie odpoczywasz. Jest już późno, a ty musisz jeszcze przygotować się do pracy lub nauki. Kończysz, myjesz się i kładziesz spać. Życie twoje szybko upływa. Ciągle narzekasz na pecha, o szczęściu często zapominasz. Tak właśnie wygląda życie większości z nas. W ciągłym ruchu, w pogoni za sukcesem nie pamiętamy o naszych celach i marzeniach. Kawa i Apap obdzierają nas z przemyśleń.
Nasz życiowy cel staje się jednym z wielu. Tak jest po prostu łatwiej. Więcej czasu na laptopa i imprezy.
Gubimy się w pragnieniach motłochu. W marzeniach, które wcale nas nie interesują.To nazywamy życiem.
Ci którzy się obudzili, boją się zasnąć i stracić to co zdobyli. Nagle wynoszą się do rangi szaleńców. Nie rozumiem ich, mówią dziwne rzeczy, przecież to bez sensu. To słyszymy.
Widzimy barwy i jednostki. Obrazy i motywy. Znajdujemy się pośród nich. Czy je rozumiemy?
Wszystko to takie smutne, nikt się jednak nie przejmuje. Cóż, takie życie.

poniedziałek, 24 grudnia 2007
piątek, 21 grudnia 2007
ciee-. eeń. ńn. c-c. 0202200202
rzucające Cień na miasto, w którym żyjemy.
Aluzja do rzeczy niezwyciężonych, wiecznie się zmieniających,
ludzie siedzą i piją kawę, oglądają mecze i palą papierosy.
To stawia nas w świetle, łamie w kościach i
pakuje w pudełka plastikowe.
brakuj- brakkkk... -uje nam.
wtorek, 11 grudnia 2007
general news
Umieszczam adres mojego deviantArta w linkach. Zapraszam, serdecznie. Jest tam mało i średnio, ale zakładam, że w przyszłości będzie tylko lepiej.
piątek, 30 listopada 2007
running up that hill
pobiegłem na pobliskie wzgórze,
potknąłem się i
ziemia dała mi poczuć swój smak
nie zawsze jest dobrze,
nawet jeśli jestem wolny
a ja? poczułem świeże mięso.
(english translate - my training in language)
I have escaped from my home, far away from it
I have stumbed and
earth gave me her taste
even when I’m free
crows sat,
and I? I felt fresh flesh.
poniedziałek, 26 listopada 2007
jesus christ, will you look at Me?
Jeszcze nie zaczęli szukać, bo przecież wyszła na spacer. Nie ma jej dopiero dwadzieścia minut. Zaraz przyjdzie, zdejmie buty i kurtkę przeciwdeszczową (jest zimno i po deszczu), usiądzie przed swoim biurkiem, otworzy zeszyt, książkę, zrobi pracę domową, przeczyta rozdział swojej ulubionej książki, którą poleciła jej mama przed wyjściem. Ona lubi tyle rzeczy, co jej mama. Wykapana mama. Charakter po mamie, wygląd po mamie. Tata jest odległym wspomnieniem, obrazkiem we mgle. Wspiera Ją, daje pieniądze, kocha, ale pozostaje na drugim planie, bo ojcowie zawsze są dalej.
Wyszła na spacer. Z przyjaciółkami, córkami znajomych rodziców, bliskich znajomych. Innych znajomych nie miała. W szkole uczyła się, nie rozmawiała.
Koleżanki odprowadzają Ją pod dom i z uśmiechem na twarzy, zostawiają przed klatką schodową. Mówią "Cześć. Cześć". Znikają... WRESZCIE.
Spod klatki idzie na chodnik, znajdujący się koło głównej ulicy. Jest dużo ludzi. 20:00.
Nie wiem czy Ona rozmyśla o czymkolwiek. Czy zastanawia się jaką jest ciotą, uzależnioną dziewczynką mamusi. Czy wmawia sobie, że nie jest, nie jest kujonem. Że Jej zależy na dobrych ocenach, dobrej szkole, dobrej maturze z wisienką na górze. To nie jest ważne. Idzie już godzinę. 22:00.
Rodzice dzwonią z czystej miłości, czy już wraca do domu.
Ona staje przed dużą, du-dużą, kałużą na ulicy. Mijają ją ludzie. W kałuży, widzi siebie, czarne niebo, światła latarni rozjaśniające jej chudą twarz. Dzwoni komórka. Klasyczna piosenka Cerekwickiej - Jej ulubiona, wgrana przez Jej koleżanki. Podnosi telefon i patrzy. Patrzy. Patrzy. Puszcza komórkę. Telefon stapia się z czarną wodą na ulicy. Ujawnia zmiażdżoną puszkę Coli spod lustra wody. Gaśnie.
23:00.
Ludzi już nie ma.
Jest Jej ciepło. Zdejmuje kurtkę i rzuca ją na ławkę, na której siada. Wyciąga się na niej. Po chwili wstaje. Zapomina o kurtce, tak przez przypadek.
Zaczyna nucić. Ja wiem jaka to piosenka, bo sam ją lubię.
Śpiewa, po cichu. Powoli ręce i nogi wpadają w rytm. Gesty, kroki. "Jesus Christ, will You look at me?" - wyciąga ręce i woła.
Przez przypadek depcze swoje okulary. Gumka sama się zsuwa z jej czarnych włosów. Okazują się lekko karbowane. Jej oczy ujawniają nagle swój turkusowy kolor. Piersi się nie powiększyły.
Świat, który jest Jej, jak i moim domem to Świat Zewnątrz. Odbicie w rzeczywistości, kałuże to moja specjalność. Ona lubuje się w mokrych ulicach. Uzupełniamy się. Razem tańczymy. Lubię Jej piersi.
Powiedziałem Jej, że jest księżniczką, królową, kobietą. Że ma piersi, oczy, włosy. Że jest piękna. Że kiedy tańczy i śpiewa, słychać w tle Muzykę.
piątek, 23 listopada 2007
czwartek, 22 listopada 2007
czwartek, 15 listopada 2007
poniedziałek, 29 października 2007
the ptactwo project
piątek, 19 października 2007
keeping fighting spirit
wtorek, 9 października 2007
poniedziałek, 8 października 2007
autumn's smell
Znajome chmury, stalowe niebo i ten zapach, przenikający głęboko do mojego ciała, niosący ze sobą jesień.
Każdy z nas ma chyba swoje dziwactwa, fetysze czy inspiracje. Ktoś wzdycha, kiedy widzi pierwsze przebiśniegi, innej osobie kręcą się łzy radości, gdy zobaczy gwieździste niebo. No, ja mam tak jeśli chodzi o jesień. Największym spełnieniem marzeń okazuje się wtedy wyjście na dwór, wzdrygnięcie się od chłodu, no i najważniejsze - zobaczenie stalowego nieba i poczucie tego specyficznego zapachu. Kocham!
Zastanawiałem się (a często to robię i piszę to słowo) nad tym, jak powinien wyjść ten blog, czego od niego chcę i co w nim ma być zawarte. Tak naprawdę, nie wiem. Na początku myślałem, żeby unikać w nim notek dotyczących różnych śmiechów. Sądziłem po prostu, że żarty, dowcipy i różne, specyficzne rozdziały mojego życia są nieprawdziwe, tworzą inny obraz mnie. Bałem się tego, a szczególnie kojarzyło mi się to ze starym blogiem, gdzie dziwne i niezbyt przyjemne rzeczy się działy. Chciałbym powiedzieć, że dużo się zmieniło, że już dorosłem, że nie robię głupot. Rzecz jasna, to nieprawda i chyba nawet dobrze. Dzięki tym złym, jak i dobrym wspomnieniom, jestem teraz taki, jaki jestem. Cieszę się, że właśnie na takiego człowieka wyrosłem. Może często zdarza mi się palnąć głupotę, urazić kogoś lub inną osobę bezczelnie obgadać za plecami, lecz jak ktoś już mówił wiele razy "człowiek uczy się na błędach".
___
Piosenkę 'w tle' słucham już któryś raz i nie mogę się nacieszyć. Ending z anime "Le Chevalier D'Eon", jakby ktoś był zainteresowany bardziej. Melodia z początku spokojna, nietypowa i ciągnąca za sobą nutkę tajemniczości. Później jest troszeczkę mocniejsza, ale niewiele. Piękny, urzekający głos wokalistki (tekst po angielsku, dodam) - wręcz nie mogę sobie wyobrazić innego, który by pasował do tej piosenki. Po połowie zaczyna się mocniejsza chwila, lecz, na szczęście, nie psuje to całkowitego efektu.
Muszę przyznać, że jeśli chodzi o piosenki z anime, to polecam także opening z "Ergo Proxy", jest genialny, ale jak na razie nie opanowała mnie wtórna 'faza' na niego, więc więcej o nim nie powiem, niestety/stety.
___
W przyszłości chciałbym zrobić coś wielkiego lub przynajmniej nietypowego. Stać się bohaterem na krótkie pięć minut, poczuć, że coś zrobiłem i że jest to na miarę większej liczby ludzi. Myślę, że komiks lub opowiadanie mogłoby mnie usatysfakcjonować (z czego pierwszą rzecz na pewno zrobię, jak tylko podszkolę umiejętność rysunku i grafiki komputerowej). Ciekawe co jeszcze przyjdzie mi do głowy?
Każdy człowiek, mam nadzieję, czuje potrzebę bycia kimś. Jest to, a przynajmniej tak sądzę, nieuniknione i piękne w jednocześnie. Z mojego punktu widzenia, ja już jestem bohaterem jednej z wielu przygód, które przeżyłem. Miałem tam przyjaciół, wrogów, z którymi walczyłem. Nie ratowałem księżniczek, ale szukałem. Nie walczyłem, ze smokami. Tych po prostu było mi szkoda. Może jestem egomaniakiem, ale takie podejście, jest dla mnie najbliższe i patrząc na to, co myślałem wcześniej, można powiedzieć, że przeszedłem wielką przemianę. Nie musiałem się przy tym ciąć jednak (od razu przypominam, błagam ludzie, jeśli to nie jest Wasz fetysz lub nie macie zwichrowań psychicznych, nie tnijcie się, bo to niczego nie dowodzi). Wystarczyły wtedy tylko, albo aż czarne myśli.
Notka dziwna, ale szczera. Oby takich było więcej. Może wyjdzie mi to na dobre?
sobota, 29 września 2007
sobota, 22 września 2007
sobota, 15 września 2007
intrudium
Podniósł się. Mijał dzień. Coś wisiało w powietrzu. Umył włosy. Było dosyć jasno i pogodnie, pomimo jesiennego wiatru. Spokój.
Zdecydowanie zmęczony. Sen był dla niego wręcz luksusem. Bez porównania. Padł przed kwadratem szkła i światła. W sensie monitorem. Oczy zamknięte. Bolą. Pustka.
Krople deszczu spływały powoli. Przezroczyste stróżki wody na oknie. Światło Słońca próbowało się przebić przez chmury i chłodne łzy.
Sen? Sen? Sen? Puf. I nic.
Posłuchaj? Nie. Posłuchaj! Nie. Słuchaj mnie! Nie. Posłuchaj jego! …
Otworzył oczy. Senny nadal. Nic nowego. Deszcz? Nie. Już nie. Idź spać. Tak.
wtorek, 11 września 2007
george, tell me about your wife
poniedziałek, 3 września 2007
beautiful
Pomimo wszystkiego dobrze podchodzę do przyszłego roku szkolnego. Myślę, że zmiana środowiska może mi wyjść tylko na lepsze, no i jest przy okazji takim, małym marzeniem, które zdołałem zrealizować.
Nowa notka dopiero w sobotę. Tytuł i zamysł jest, trzeba jeszcze go zrealizować.
pozdrawiam
bidzin
piątek, 31 sierpnia 2007
avalon
tło: Sigur Róss „Gong”
W końcu zmęczony położył się nagim torsem na stół. Poczuł przyjemny chłód. W tej chwili muzyka w pokoju przeszła w cięższe brzmienie. Coś mruczał pod nosem nie rozumiejąc ani słowa z piosenki. Może jednak szczęśliwy?






